Myśli...
Kiedy myśli przestają być wyraźne, zatraca się kontakt z wnętrzem. Zaczynam funkcjonować trochę jak beznamiętna maszyna. Poruszam się w obrębie stosunkowo prostych powinności. Zamierzeń, które wyznacza strywializowana do granic możliwości rzeczywistość. Potrzebuję myślęć, potrzebuję dostrzegać rzeczywistość, potrzebuję dotykać jej, by Żyć, a raczej by czuć Życie.
Zanim nabrałem dość dystansu pozwalającego dostrzec kurczący się kłębek pragnień, minęło sporo czasu. Trwałem w sweg rodzaju marazmie. Śniadanie, obiad, kolacja. Praca, film, czas wolny przeznaczany na bezsensowne, żałosne wręcz dążenia do przeminięcia dnia poprzedniego.
Myślę, że przyszedł czas na diametralne zmiany. Czas na przewartościowanie siebie od środka, na obudzenie roznamiętnionych słów, które samego mnie zachwycały niegdyś, gdy świat mój wyglądał inaczej.
2009-09-17 11:47:39